sobota, 10 lutego 2018

Schroniska. Beskidy.


Schronisko na Jaworzynie Krynickiej w Beskidzie Sądeckim, jego patronem był i znowu jest Józef Piłsudski, odbudowywane i rozbudowywane kilka razy. Obecnie chyba już nie potrzebuje wielu miejsc noclegowych skoro można w 20 minut zjechać kolejką do Krynicy.




Schronisko Klimczok w Beskidzie Śląskim, jak wszystko na Śląsku ma niemieckie korzenie, podobno ewoluowało z chaty myśliwskiej.



Schronisko na Hali Rysianka w Beskidzie Żywieckim, położenie hali jest bardzo atrakcyjne widokowo i schronisko przyciąga tłumy turystów, co niekoniecznie dobrze wpływa na obsługę. Owszem karmią masy turystów ale nie interesuje ich czy to jedzenie komuś smakuje.





Schronisko na Hali Lipowskiej w Beskidzie Żywieckim znajduje się tylko 20 minut drogi od Rysianki. Hala Lipowwska nie jest atrakcyjnie położona, nie ma widoków ale jest prawdziwe, domowe jedzenie, pierogi nie pochodzą z zamrożonej paczki ale lepi je zaprzyjaźniona góralka. Nawet nocując w schronisku na Rysiance chodziliśmy na kolację na Halę Lipowską.




Schronisko na Markowych Szczawinach w Beskidzie Żywieckim pod Babią Górą, dużo się tam zmieniło po modernizacji, nie jestem pewien czy na lepsze, przedtem było jakoś bardziej swojsko, teraz bardziej komercyjnie.Przed remontem.




W trakcie


Na szczęście widok Babiej Góry się nie zmienił.


Schronisko na Hali Krupowej w Beskidzie Żywieckim, można do niego dojść z Babiej Góry w kilka godzin przechodząc przy tym przez szosę na Przełęczy Krowiarki, przy budowie tej szosy pracował junak Karol Wojtyła co upamiętnia skromny pomnik.



Bacówka na Hali Rycerzowej w Beskidzie Żywieckim, trafiliśmy na dzień, w którym pękała w szwach od nadmiaru gości. Sami młodzi ludzie zasłali podłogi, a nawet schody, trudno było się dostać do ubikacji.



Bacówka na Krawców Wierchu w Beskidzie Żywieckim, dziewczyna która bacówkę prowadziła twierdziła, że jej najczęstszymi gośćmi są drwale.





Schronisko Leskowiec w Beskidzie Małym, nie zdążyłem go dobrze obejrzeć, bo jak doszliśmy było już ciemno, a z rana było dość mglisto.



Chatka pod Potrójną w Beskidzie Małym nie należy do PTTK i nie jest schroniskiem, chcesz coś zjeść musisz ze sobą przynieść. Jest bieżąca woda, kominek i kuchnia z piecem, w którym rozpala ten kto pierwszy wstanie.




Schronisko na Magurze Małastowskiej w Beskidzie Niskim, melancholijnej krainie w której pełno śladów po Łemkach –cerkwi, pozostałości łemkowskich wsi i cmentarzy oraz cmentarzy z i wojny światowej pozostałych po słynnej operacji gorlickiej. W schronisku jest winda między jadalnią i kuchnią, w dół jadą pieniądze i zamówienia, w górę jedzenie i piwo. 




  


poniedziałek, 5 lutego 2018

Schroniska. Tatry i Gorce.

Pierwsze schronisko w Tatrach, które zobaczyłem to ”Murowaniec” na Hali Gąsienicowej, było jednak wtedy tak zapełnione, że nie znaleźliśmy w nim noclegu, chociaż jedliśmy w nim posiłki, kwaśnicę i pierogi, a do tego piwo.


Spać nam przyszło w niedalekiej „Betlejemce” w bardzo spartańskich warunkach. Prąd wyłączali o 19.00, ale nie było całkiem ciemno, bo śnieg rozświetlał noce. Pomimo połowy maja śniegu było tyle, że każdy kto zszedł ze ścieżki zapadał się w nim po pas. Gorzej, że pani która paliła w piecu ogrzewającym Betlejemkę przestawała to robić gdy „duł halny” tłumacząc, że „wiater i tak wsyćko wywieje”.




Schronisko nad Morskim Okiem, piękne miejsce, więc nic dziwnego, że ciągle jest oblegane przez turystów.




Schronisko w Dolinie Roztoki, kiedyś stało na polanie okolonej gęstym lasem, Niestety kornik znacznie tę polanę powiększył.



Chata „Plesnivec” w Kotlinie Siedmiu Źródeł na Słowacji lub schronisko pod Szarotką jak kto woli. Przypomina orle gniazdo przylepione do zbocza. Przekonałem się tam, że gadki o drożyźnie na Słowacji po wprowadzeniu euro są mosno przesadzone, a piwo kosztuje 1,6 euro, czyli trochę więcej niż pół piwa na Śnieżce.




Słowackie schronisko w Dolinie Kieżmarskiej przy Zielonym Stawie, nie nocowałem w samym schronisku tylko w pobliskiej szopie z agregatem za 6 euro. Na szczęście agregat na noc wyłączali.




Bacówka na Maciejowej w Gorcach, kiedyś lepili tam zacne pierogi ruskie. Nie wiem czy nadal to czynią.



Schronisko na Starych Wierchach, miejsce z fajnymi widokami. Trzeba mieć dobry śpiwór zwłaszcza w zimie, bo w nocy nikt tam w piecu nie pali.




Schronisko pod Turbaczem bardzo przypomina hotel, brakuje tylko zamków magnetycznych na kartę. Z dziedzińca przed schroniskiem rozciąga się piękny widok na Tatry.