niedziela, 9 grudnia 2018

Koszary mojego dzieciństwa


W latach 60-siątych ubiegłego wieku mieszkałem razem z rodzicami na terenie jednostki wojskowej w Świeciu nad Wisłą. W Świeciu stacjonowała wtedy wojskowa szkoła specjalistów łączności, przekształcona w 1972 roku w pułk łączności. Mój tato, podobnie jak wszyscy zawodowi wojskowi stawiający pierwsze kroki w tej jednostce, został zakwaterowany w jednym z dwóch budynków mieszkalnych na terenie koszar, które nazywano wtedy „Pekinem”. 


Wszystkie budynki kosz ar są bardzo charakterystyczne i na pierwszy rzut oka można się domyślić, że budowali je pruscy budowlańcy. Oddali je do użytku w 1914 roku  i z powodu wybuchu I wojny nie by nie były nigdy przez Prusaków używane.



Mieszkaliśmy tam kilka lat w oczekiwaniu na inne mieszkanie i dla mnie jako dzieciaka były to wspaniałe lata. Całymi dniami włóczyliśmy się z kilkoma kolegami po zamieszkiwanych przez kilkuset żołnierzy koszarach, które wydawały nam się wtedy bardzo duże. Żołnierze ze służby zasadniczej nas tam znali i wiedzieli, że jesteśmy dziećmi trepów, dawali nam jedyne dostępne wtedy słodycze – kawę zbożową sprasowaną w kostki razem z cukrem. Gdy mieli czas grali w szachy lub warcaby, czasami dawali potrzymać karabin. Teraz wie, że musieli to być „starzy” żołnierze, bo przecież „młodzi” nigdy czasu nie mieli Czasami tylko niektórzy gorliwi sierżanci przeganiali nas czasami z parku samochodowego, strzelnicy lub placu ćwiczeń, czyli tzw. „małpiego gaju”. Oczywiście nie robili tego z duży przekonaniem, bo nie mieli pewności czy jesteśmy dziećmi ich kolegów czy przełożonych.




Dzisiaj w Świeciu żadne wojsko już nie stacjonuje, a całym terenem koszar gospodaruje miasto, które większość budynków zaadaptowało na mieszkalne, a niektóre na biurowe.
Plac apelowy, na którym kiedyś odbywały się zbiórki apele i musztry, zarósł teraz drzewami, pamiętam jednak, że kiedyś wsiąkał  w niego pot rekrutów.



niedziela, 2 września 2018

Mezquita - perła Kordoby


Największy w Europie zachowany częściowo budynek meczetu z VII wieku. Wszystkie inne meczety z tamtego okresu zostały zburzone, a na ich miejscu wzniesiono chrześcijańskie kościoły. Wspaniała architektura  meczetu w Kordobie musiała wywrzeć duże wrażenie nawet na najbardziej zajadłych hiszpańskich katolikach skoro zdecydowali się nie niszczyć do końca tej ewidentnie muzułmańskiej budowli. Do dzisiaj chyba robi wrażenie na każdym turyście, który wchodzi z rozgrzanego słońcem dziedzińca w chłodny las kolumn.








Przebudowanie meczetu ograniczyło się do wybudowania w XVI wieku chrześcijańskiej katedry w samym jego środku.






wtorek, 17 lipca 2018

Andaluzja z okna samolotu

Pierwszy lot samolotem to duże przeżycie, zwłaszcza taki dłuższy jak w moim przypadku – do Andaluzji. Duże wrażenie sprawia przebywanie nad chmurami, które przecież nie jest dla człowieka rzeczą naturalną. Poza tym świadomość dużej prędkości i przebycia w krótkim czasie ogromnej odległości.


Widoki Andaluzji też są zupełnie inne od naszych, nie ma tam żadnych lasów,  jest za to czerwona ziemia i plantacje oliwek, które rosną w regularnych odstępach.



 

niedziela, 15 lipca 2018

Giralda w Sewilli


To dawny minaret, jedyna pozostałość po XII  wiecznym meczecie, zachowały się w niej oryginalne rampy po których kiedyś wjeżdżali konno na szczyt muezini, żeby wzywać wiernych na modlitwę. Gdy 200  lat później chrześcijanie budowali na miejscu meczetu katedrę przerobili minaret na dzwonnicę ale patrząc na jego charakterystyczne okienka łatwo zgadnąć, że budowali go Maurowie.


 

Sama katedra jest podobno trzecią na świecie pod względem wielkości kubatury. Ma obszerny dziedziniec wysadzany drzewkami pomarańczowymi, a w jej wnętrzu znajduje się grobowiec Krzysztofa Kolumba.



 

Ze szczytu Giraldy widać dachy i uliczki całej Sewilli, na niektórych dachach umieszczono baseny kąpielowe.







 

Plac Hiszpański to dość nowe miejsce, bo urządzono go na początku XX wieku, ale rozmach z jakim to zrobiono sprawia, że robi on na turystach duże wrażenie.


 

Sewilla, dziwne grzyby


Powstały na jednym z placów w 2011 roku, piszą wszędzie, że to jedna z największych drewnianych konstrukcji na świecie ale konstrukcja jest głównie betonowa i stalowa, a drewno jest tylko dodatkiem. Wglądają jednak bardzo oryginalnie i imponująco.


 




 

Na poziomie ulicy są w grzybach lokale gastronomiczne, nad nimi gładki taras, może w założeniu coś w rodzaju skate - parku, chociaż widziałem tam głównie chłopców kopiących piłkę. W kondygnacji podziemnej wyeksponowano fundamenty pochodzące z okresu rzymskiego, jest tam też sklep z pamiątkami i wejście do windy na taras widokowy.